Edukować, nie zakazywać



Już od paru lat powraca do nas problem aborcji, a raczej jej całkowitego zakazu. Nasz rząd podchodzi do tego tematu jak pies do jeża. Niby grozi, ale za chwilę znowu przesuwa to w czasie. Chociaż kto wie, czy ustawa następnym razem nie zostanie uchwalona.

Ciężko sprawdzić ile aborcji w ciągu roku wykonuje się w Polsce. Większość źródeł mówi tylko o tych legalnych, tak jakby podziemie aborcyjne w ogóle nie istniało. Według Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny co roku wykonuje się ponad 100 tysięcy aborcji. Sporo, prawda? Dla porównania w Finlandii ta liczba wynosi tylko 9 tysięcy. Skąd taka dysproporcja? Między innymi dlatego, że w Finlandii dziewczyny, które nie skończyły jeszcze 20 lat otrzymują antykoncepcję całkowicie za darmo.

Ja wcale nie mówię, że polski rząd ma wprowadzić coś takiego, chociaż byłoby super i jestem jak najbardziej za. Chcę tylko powiedzieć, żeby nie ograniczać dostępu do tej antykoncepcji. Bo ja doskonale rozumiem, że partia rządząca kieruje się wartościami dyktowanymi przez Kościół (chociaż szczerze wątpię w szczerość intencji), ale każdy ma swoje sumienie, którym powinien się samodzielnie kierować. Jednak nie to jest najważniejsze.

Najważniejsze jest to, że w Polsce kompletnie brakuje edukacji seksualnej, a to, w połączeniu z ograniczonym dostępem do antykoncepcji, powoduje zwiększoną liczbę niechcianych ciąż, a więc i większą liczbę aborcji. Jeśli i jej nie będzie można zrobić, to można sobie tylko wyobrazić, jakie konsekwencje wiele osób będzie ponosić. Nie zapominając o tym, że jeśli ktoś będzie chciał zrobić aborcję to i tak ją zrobi. W najlepszym wypadku taka osoba wyjedzie do kliniki w kraju, gdzie taki zabieg można wykonać całkowicie legalnie. W najgorszym będzie działać na własną rękę, robiąc krzywdę samej sobie.

Dlatego trzeba zacząć od podstaw. Rzetelna edukacja seksualna jest potrzebna. Powinniśmy edukować nie tylko dzieci i młodzież, ale także rodziców, żeby wiedzieli, jak z tymi dziećmi rozmawiać.

Nie trudno jest czegoś zakazać. Tylko, jak wiadomo, zakazany owoc smakuje najlepiej. I o tym powinien pamiętać każdy rodzic, który będzie rozmawiać ze swoim dzieckiem na temat seksu. Nie chodzi o to, żeby na coś nie pozwolić, tylko uświadomić o ewentualnych konsekwencjach, żeby samo mogło podjąć decyzję.

Sama mam nadzieję tak wychować swoje dzieci, żeby nie miały oporów rozmawiać ze mną nawet na naprawdę trudne tematy. Nie chcę, żeby w moim domu istniało jakiekolwiek tabu.

A u was jak to wygląda? Jeśli macie dzieci, to rozmawiacie z nimi o wszystkim czy jednak uciekacie od trudnych tematów?

zdjęcie główne: Annie Spratt/unsplash.com

0 komentarzy:

Prześlij komentarz