Kampania społeczna o słabych kobietach, czyli w sumie nie pomyliłam się tak bardzo


Pierwszy plakat zobaczyłam dwa tygodnie temu w drodze z Poznania do Warszawy. Szczerze to wtedy, przy autostradzie, zobaczyłam więcej reklam, które wzbudziły we mnie coś pomiędzy zażenowaniem a politowaniem. Ale o tym kiedy indziej.

"Jesteś tylko słabą kobietą" rzuciło mi się w oczy już z daleka, z resztą ciężko było tego nie zauważyć. Domyśliłam się, że to pewnie zapowiedź jakiejś kampanii społecznej. Miałam szczerą nadzieję, że może ktoś w końcu ruszy sprawę przemocy wobec kobiet, uznawaniu nas za mniej kompetentne, seksizmu itp. Na to samo liczyło wiele innych kobiet, jak dowiedziałam się z forów. Szczególnie po tym, kiedy w sieci pojawił się krótki spot z mężczyzną, który wyzywał kobietę i znęcał się nad nią psychicznie. Jednak miałam przeczucie, że chodzi o coś zupełnie innego. No i cóż - tak jakby w ogóle się nie pomyliłam.

Muszę przyznać, że mimo wszystko jestem pod wrażeniem tejże zapowiedzi w formie bilbordów, opatrzonej twarzą Jacka Braciaka. Chyba spełniła swoją funkcję, skoro zarówno przy pierwszym kontakcie z nią, jak i z każdym kolejnym wywoływała we mnie złość. Zwracała na siebie uwagę, za co należą się brawa, bo obok ilu bilbordów przechodzimy obojętnie?

O co w tym wszystkim chodziło?

Jak się można było spodziewać, w końcu dowiedzieliśmy się, o co w tym wszystkim chodzi. I bynajmniej nie o to, czego wszyscy się spodziewali. O alkohol. Tak, drodzy państwo. O alkohol. Motto całej kampanii brzmi: Alkohol to seksistowska świnia - kobiety traktuje gorzej. Powstała nawet strona, na której można znaleźć 10 dowodów na to, że kobiety dużo słabiej znoszą kontakt z alkoholem. Po zapowiedzi jest to druga część całej kampanii. Później jej twórcy planują etap edukacyjny, który ma pomóc w walce z nałogiem i przed nim się bronić.

Dlaczego to mi się w ogóle nie podoba?

Wyjaśnijmy sobie - mi wcale nie chodzi o to, że taka kampania jest niepotrzebna. Bo kurczę jest i to bardzo. Pomimo maglowania tematu na prawo i lewo wciąż wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego, jak szkodliwy jest nadmiar alkoholu i jego zbyt częste spożywanie. Tylko cholera jasna. W tej kampanii to znowu kobiety zostały postawione w roli tych słabych, bezbronnych i podatnych.

W porównaniu do nadmiernie pijących mężczyzn, nadmiernie pijące kobiety częściej padają ofiarami wypadków, urazów, przemocy fizycznej, gwałtów i nadużyć seksualnych.

To jest jedna z tych rzeczy, które strasznie mnie wkurzają. Nie tylko w tej kampanii, ale w ogóle. Uczymy jak nie zostać zgwałconą. Jak nie być zaczepianą. A kiedy w końcu zaczniemy uczyć, że nie wolno gwałcić? Że to, że kobieta ma krótką sukienkę, wypiła jakąś ilość alkoholu i w ogóle sam fakt, że jest kobietą nie oznaczają, że można ją potraktować jak rzecz? Żaden z tych czynników nie jest zgodą na seks. Fakt, że kobieta jest pijana i nie kontaktuje, co się dzieje, nie jest zgodą na seks. Nie jest też zgodą na nieużycie prezerwatywy czy podanie środków odurzających. Nie, nie i jeszcze raz nie.

Częste i regularne spożywanie alkoholu u kobiet może być przyczyną występowania zaburzeń nastroju o charakterze lękowym lub depresyjnym.

Zupełnie jakby u mężczyzn takie zagrożenie nie występowało. Jakby oni nie mogli mieć zaburzeń nastroju po spożyciu zbyt dużej ilości alkoholu. Każdy organizm jest inny, każdy na nadmiar używki może reagować inaczej i tyczy się to każdej płci.

Kobiety mają znacznie mniej enzymów odpowiedzialnych za rozkładanie alkoholu niż mężczyźni.

Nie, nie zamierzam się tu kłócić o słuszność tego twierdzenia, bo to akurat jest całkowita prawda. Ale ja osobiście odbieram to jako "mężczyźni lepiej rozkładają alkohol, co usprawiedliwia ich do picia go więcej". A to niczego nie usprawiedliwia. Przyzwyczailiśmy się do tego, że alkohol jest domeną mężczyzn i mówiąc o alkoholikach to częściej właśnie tą płeć mamy na myśli. I może pora pomyśleć o kampanii, która w końcu uświadomi KAŻDEMU, że alkohol szkodzi i nie pozostawi w nikim złudzenia mnie to nie dotyczy?

0 komentarzy:

Prześlij komentarz