Rutyna trzyma mi życie w kupie


I mówiąc "w kupie" mam na myśli, że w całości i nic innego. Bo często słyszy się, że rutyna zabija - związki, spontaniczność, radość. I być może właśnie tak jest, jednak w moim przypadku rutyna jest tym, co pomaga mi robić rzeczy. Dzięki niej nie muszę się pilnować, działam prawie jak na autopilocie. I to może brzmieć strasznie. No bo jak to, każdy Twój dzień wygląda tak samo? A gdzie miejsce na spontaniczność albo jakieś dodatkowe rzeczy? Odpowiedź jest prosta - właśnie w tej rutynie. Już Ci wszystko tłumaczę.

Stabilizacja to podstawa

Dla mnie. Dla Ciebie wcale nie musi tak być. Po raz kolejny - nie słuchaj obcych ludzi z Internetu. Być może lubisz przygody. Być może lubisz czuć, że wychodzisz w nieznane, kiedy przekraczasz próg własnego domu. Być może. Ale ja jestem najnudniejszą osobą na świecie. Lubię mieć wszystko pod kontrolą. Lubię wiedzieć, co mnie czeka. Lubię nawet nie myśleć, co będę robić po powrocie do domu, tylko po prostu to robić. Moja rutyna to moje błogosławieństwo. To moje nawyki. To posiłki i kawa o stałych godzinach. To brak konieczności zastanawiania się, co robić, bo jestem przygotowana.

Kiedyś denerwowałam się na tą rutynę. Że ona w ogóle jest. Że brak mi luzu, spontaniczności, że moje życie to nie niekończące się carpe diem będące jak rozpędzony roller coaster. Ale w końcu dotarło do mnie, że ta rutyna to to, czego mi trzeba. Coś, co trzyma mi życie w tej przysłowiowej kupie. I to wcale nie tak, że w moim dniu nie ma miejsca na zmianę planów, spontaniczność, robienie nowych rzeczy. Bo właśnie dzięki niej znajduję na to wszystko czas.

Oprócz tego działania na autopilocie uwielbiam też wszystkie czynności i rzeczy, które pomagają mi się zorganizować. Uwielbiam wpisywać zadania do kalendarza, aplikacji. Kocham zakreślacze i karteczki samoprzylepne. Dzięki temu doskonale wiem, co muszę danego dnia zrobić. I wiem, co jeszcze dam radę w ten dzień wepchnąć. I to nie chodzi o to, że zawsze sztywno trzymam się planu i bez niego nie działam. Bardzo się staram dawać sobie luz. Pozwalać na to, że coś może pójść nie po mojej myśli. Przesunąć coś na inny dzień. Staram się. Mimo wszystko chcę jednak mieć nad tym kontrolę, dlatego

niespodziewanym gościom dziękujemy

Jeżeli ja sama zmieniam plany, przesuwam rzeczy, wprowadzam delikatny lifting do mojej rutyny, to jest wszystko super. Problem jest jeden - kiedy muszę zmienić cokolwiek przez sytuację z zewnątrz. Ja po prostu nie czuję się na to gotowa. Ni ciuta. Kiedy zaistnieją sytuacje, na które nie byłam przygotowana, to czuję panikę. I to nawet nie musi chodzić o wielkie rzeczy. Mogę na przykład zaplanować sobie, że spędzę wieczór w łóżku, w ciepłych skarpetkach i z serialem. I jeżeli ja to planuję, to się na to nastawiam. A jak jestem na coś nastawiona, to ostatnią rzeczą o której marzę w takiej sytuacji jest to, żeby ktoś mnie odwiedzał lub żebym to ja musiała gdzieś wyjść. Po za tym, cholera, ja strasznie nienawidzę zmian. Znasz ten tekst, że nie jest problemem to, że jesteśmy w dupie, tylko to, że zaczęliśmy się w niej urządzać? To ja wolę się urządzić niż wyjść. Fakt, że przy takich skrajnych sytuacjach biorę sama siebie za fraki i każę sobie wziąć się w garść. Ale nie lubię zmian. Lubię swój grajdołek i skoro mi przytulnie, to chcę w nim sobie być.

Rutyno wróć do mnie

Tak tu opowiadam, że nie lubię zmian, a w moim życiu się tyle ostatnio zmieniło, że ja nie umiem się w tym wszystkim odnaleźć. Po raz kolejny jestem w sytuacji, że moja stara rutyna nie ma już racji bytu, więc muszę wyrobić sobie nową. I nie byłoby tak źle, gdyby nie fakt, że tu prawie nic nie jest takie, jakie bym chciała, żeby było. Mam drobną namiastkę życia, jakie chcę, ale niestety tak drobną, że mam ochotę powiedzieć ale halo halo, ja nie o to prosiłam, czy życie ma jakiś dział reklamacji, do którego mogę się zgłosić? Jak się czuję? Puki co czekam, aż sytuacja się ustabilizuje. To będzie pół sukcesu. Niestety obawiam się, że w tym przypadku nawet w stabilizacji nie odnajdę swojego miejsca. To nie mój grajdołek, czy mogę poprosić o inny? Rutyno moja wróć do mnie.

zdjęcie:The 5th/Unsplash.com

0 komentarzy:

Prześlij komentarz