Religia a joga - ja tu zgrzytu nie widzę


Na pomysł na ten wpis wpadłam jakiś czas temu, ćwicząc jogę właśnie. Chyba już w jednym z poprzednich wpisów mówiłam, że nie chcę się póki co odnosić do mojego stosunku do Kościoła, religii i wiary w ogóle, dlatego proponuję, żebyś potraktowała ten wpis raczej jak przemyślenia kogoś, kto stoi zupełnie z boku.

Joga to jedna z moich ulubionych aktywności fizycznych - jeśli nie po prostu ulubiona. Odpręża mnie. Sprawia, że czuję się lekko. Mogę spędzić czas w spokoju bez rozpraszaczy typu Facebook. Na co dzień mam wrażenie, że moje ciało i umysł to dwa zupełnie oddzielne byty, które podczas każdej sesji łączą się ze sobą. Uwielbiam uczucie przepływającej przez moje ciało energii, kiedy przechodzę w kolejne asany. A tak bardziej przyziemnie to po prostu fajnie móc podnieść i wyprostować nogę trochę mocniej niż zwykle.

Dobrze pamiętam, jak jakiś (już dłuższy) czas temu Ewa Chodakowska zamieściła na swoim Facebooku zdjęcie wykonane podczas praktyki jogi. I posypała się lawina hejtu w komentarzach. Bo być może nie wiesz, ale Ewa Chodakowska otwarcie deklaruje się jako praktykująca katoliczka, dla której Bóg jest ważną częścią życia. No i jak to tak żeby ona ćwiczyła jogę? Przecież to nie wypada i w ogóle się kłóci. Pozwól, że dziś zajmiemy się zgrzytami między jogą a religią, które według mnie w ogóle nie istnieją.

Joga wywodzi się z hinduizmu. Ten system zakłada, że przez odpowiedni trening ciała, dyscyplinę duchową i przestrzeganie zasad etycznych możliwe jest przezwyciężenie prawa karma i wyzwolenie się z kręgu wcieleń.

Dlatego wiele osób twierdzi, że katolicy nie mogą ćwiczyć jogi - bo wiąże się z zupełnie inną wiarą, a kto ją praktykuje, ten łamie przykazanie "nie będziesz miał bogów cudzych przede mną". Tylko to chyba nie do końca tak. Myślę, że do tego wszystkiego trzeba wziąć jeszcze pod uwagę intencje.

Dla mnie joga to świetna aktywność fizyczna, która jest urozmaiceniem dla biegania czy fitnessu. Uwielbiam to, że wszystkie moje treningi się uzupełniają. Bieganie poprawia wydolność, co bardzo przydaje się na fitnessie i vice versa. Joga pomaga mi się wyciszyć i rozciąga moje mięśnie po fitnessie czy bieganiu. Natomiast w niej samej są niektóre asany, które wymagają więcej siły, dlatego tu przydaje się fitness. Nawet, jeśli ktoś tak bardzo wierzy w Boga, to joga naprawdę mu nie zaszkodzi, jeśli będzie ją traktować po prostu jak aktywność fizyczną.

To jest dokładnie tak samo jak z halloween. Co innego jeśli ktoś tego dnia bawi się w wywoływanie duchów, a co innego, jeśli po prostu się przebiera i idzie na imprezę dobrze się bawić. Bo nie sądzę, żeby fakt przebrania się za jednorożca wyznaczył mi drogę w jedną stronę do piekła.

Pamiętaj, że to my nadajemy wszystkiemu znaczenie i tylko od nas zależy, czym dana rzecz będzie.

zdjęcie: Ksenia Makagonova/unsplash.com

0 komentarzy:

Prześlij komentarz