Dlaczego?


Spotkała mnie ostatnio taka oto historia:

Wracam z siłowni. Środa wieczór, przed 22. Na i z siłowni zawsze chodzę pieszo, bo mam za blisko, żeby czekać na autobus, który jechałby dwa razy dłużej niż ja bym szła. Zaczepia mnie chłopak. O, dodam jeszcze, że miałam założone czarno-białe leginsy w zebrę, płaszcz w pepitkę i jakby jeszcze tej tragedii było mało, to zakutana byłam po same oczy szalikiem, a na głowie miałam różową czapkę z pomponem. No więc zaczepia mnie chłopak. I wywiązuje się taki oto dialog:

  • A dokąd to taka ładna pani idzie?
  • Do domu.
  • O, a daleko pani ma?
  • Nie bardzo.
  • A gdzie pani była?
  • Na siłowni.
  • O, chodzi pani na siłownię? Jak fajnie, ja też tam kiedyś coś ćwiczyłem, no ale... bo wie pani, ja panią pomyliłem z moją koleżanką, Agatą.
  • Aa no tak.
  • A jak ma pani na imię?
  • Aneta
  • O, haha, to blisko. Andrzej jestem.
  • No miło mi.
  • A to pani daleko ma do tego domu?
  • Nie no, kawałek tu.
  • To może ja panią odprowadzę?
  • Nie, niekoniecznie, poradzę sobie sama.
  • No ale ja chętnie.
  • No dobrze, ale ja mam chłopaka.
  • Aaa... a długo już pani tak tego chłopaka ma?
  • Trzy lata.
  • O kurczę, to długo strasznie!
  • No tak całkiem.
  • To ja może jednak panią do tego domu odprowadzę.
  • Nie, naprawdę nie, poradzę sobie sama.
  • Bo pani wie, jaki ja miałem pomysł.
  • No domyślam się, ale to bardzo zły pomysł.

I odpuścił. Całe szczęście. I teraz trze rzeczy. Po pierwsze, kiedy pierwszy szok ze mnie zszedł (bo nie codziennie ktoś podchodzi do mnie na ulicy i proponuje seks), poczułam ulgę. Taką wielką. Bo zapytał. I zrozumiał odmowę. Po drugie zaczęłam się bać. Bo dookoła żywej duszy nie było. Jakby co, to nie miałby mi kto pomóc. No i po trzecie zrozumiałam coś ważnego. Że te wszystkie przykre rzeczy typu gwałty nie dzieją się tylko gdzieś obok. Chociaż sama aktywnie angażuję się w sprawę przeciwdziałania takim działaniom, to dopiero tydzień temu do mnie dotarło, że mnie też jak najbardziej to dotyczy. Mi też mogłoby się coś stać.

Zwykle piszę z kilku powodów: a) mam coś do powiedzenia. b) potrzebuję wyrzucić z siebie skołatane myśli. c) zbyt silne emocje nie dają mi żyć. Zwykle. Tym razem to mieszanka a, b i c + nieskończone wkurwienie.

Irlandia. Dosłownie kilka dni temu. Proces za gwałt na 17-latce. Sprawca uniewinniony. Powód? Ofiara miała na sobie koronkową bieliznę, co było niewątpliwym zaproszeniem do seksu. Owe majtki pokazano na sali rozpraw. Dziewczyna popełniła samobójstwo.

Nowy Sącz. 14-latka brutalnie zgwałcona przez dwóch braci. Film z wydarzenia trafił do sieci. Wyrok? Nadzór kuratora i zakaz zbliżania się na 50 metrów. Bo oprawcy byli młodzi i szkoda niszczyć im życie.

Również Polska. 18-latka brutalnie zgwałcona na swoich urodzinach przez dwóch kolegów. Całe zdarzenie zostało nagrane. Nie przyjęli jej w szpitalu, kazali jechać na policję, gdzie straciła przytomność. Dopiero potem karetka odwiozła ją na oddział ratunkowy. Tam usłyszała, że sama do tego doprowadziła, że jest głupia, a lekarz nie był wobec niej ani trochę delikatny. Teraz sprawców broni cała wieś. Bo gdyby nie wyszła z domu, to nic by się jej nie stało.

No i teraz cała sprawa idzie o to, że ja bym to chciała jakoś skomentować. Napisać coś, cokolwiek. Coś dłuższego niż dwa słowa. Jednak do głowy przychodzi mi jedynie KURWA CO?

Żyjemy w nienormalnej rzeczywistości. Bo każda z nas musi codziennie się bać, mieć gdzieś z tyło głowy, że coś może się stać. To nienormalne, że mój chłopak nie może pozwolić mi samej iść wieczorem gdziekolwiek, bo coś może mi się stać. Ale on też nie może mnie pilnować 24 godziny na dobę!

Według statystyk (Fundacja Ster) prawie 90% kobiet doświadczyło kiedykolwiek molestowania. I może się wydawać że no ale jak to? No tak to. Gwizdanie na ulicy i rzucanie niewybrednych komentarzy, Dotykanie, gdy dana osoba sobie tego nie życzy. Myślę, że większość z nas przypomniałaby sobie chociaż jedną taką sytuację.

Mam tylko kilka pytań. Kiedy w końcu zaczniemy uczyć, że nie wolno gwałcić, zamiast jak nie zostać zgwałconą? Kiedy przestaniemy obwiniać i piętnować ofiary, a bronić oprawców? Kiedy kobiety, które miały odwagę zgłosić krzywdę, która im się przydarzyła, zaczną otrzymywać należną im pomoc? Kiedy w końcu przestaniemy BAĆ SIĘ zgłaszać takie rzeczy?

W jakim świecie ja żyję?

Zdjęcie: Mihai Surdu/Unsplash.com

0 komentarzy:

Prześlij komentarz