Jak oszukać wszystkich, czyli czarny piątek zdecydowanie dla idiotów.


Jak to mówią czarny piątek i po czarnym piątku. Wielkie święto zakupów już za nami i, co się okazało, wcale nie było takie wielkie. Obniżki o 10, 15% to absolutny śmiech w porównaniu z tym, co działo się w wielu innych państwach. Tym bardziej, że większość sklepów postanowiła zagrać niezwykle nieczysto.

Wymyśliłam, że w czarny piątek kupię czytnik do e-booków. Przydałby mi się, bo ostatnio zdecydowanie częściej czytam z ekranu niż z papieru, a wizyty u okulisty kosztują. Już jakieś dwa tygodnie wcześniej zrobiłam mały reaserch, żeby sprawdzić, co, gdzie i za ile. W piątek natomiast okazało się, że nie dość, że o przecenie czytników nikt nie pomyślał, to jeszcze kosztowały więcej niż kilka dni temu. Serio?

Z tego co wiem taktykę oszukania klientów zastosowano (niemal) wszędzie. Tylko czy serio nikt nie pomyślał o tym, że ludzie mogą się zorientować?

Tak szczerze, to nie byłam nawet zawiedziona. Zdecydowanie bardziej chciało mi się śmiać. To było naprawdę nieładne podnieść ceny, żeby potem ewentualnie je "obniżyć". Niestety prawda jest taka, że my, konsumenci, sami jesteśmy sobie winni, bo dajemy się oszukiwać. Owszem, jest mi szkoda wszystkich, którzy dali się nabrać i cieszyli się z "obniżki", z jaką udało im się kupić telefon, telewizor, komputer czy cokolwiek innego. Trzeba jednak zrobić tak, żeby to się nie powtórzyło. Nasza konsumencka świadomość koniecznie musi wzrosnąć.

Kiedy promocje mają sens?

Tylko wtedy, kiedy faktycznie mieliśmy w planach coś kupić. Bezsensowny zakup nie nabierze sensu tylko dlatego, że został zrobiony po okazyjnej cenie. Wielu osobom wydaje się, że jeśli kupią coś na promocji, to zaoszczędzą, podczas gdy tak naprawdę wydadzą pieniądze, które normalnie mieliby wciąż w swoim portfelu.

"Tylko dziś" nigdy nie jest tylko dziś.

To nie jest tak, że okazyjne ceny są tylko raz w roku. Nawet na co dzień da się znaleźć wiele fajnych okazji. Z resztą, jak okazało się w piątek, tego jednego dnia ceny mogą być wyższe niż zwykle pomimo promocji.

Na poprawę humoru.

Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto nigdy nie kupił czegoś tylko dlatego, że miał zły humor. Niestety prawda jest taka, że nieprzemyślany zakup zwykle nie jest lekarstwem na problemy. Po za tym kiedy już poprawi Ci się humor, może się okazać, że masz kaca, bo wydałaś zbyt dużo pieniędzy na rzeczy, które ani trochę nie były Ci potrzebne.

Ustalmy jedną rzecz - wszystko jest dla ludzi, promocje również. To nie jest tak, że one są złe, ale takie narodowe zrywy w "święto handlu" sprawiają raczej, że to my jesteśmy dla nich. Zakupy, w ogóle takie większe, powinno się robić świadomie. A najlepiej jest zrobić sobie listę i zaplanować budżet, żeby potem nie okazało się, że na końcu sumy, którą wydaliśmy, jest o jedno zero za dużo. No ewentualnie można pozwolić sobie na zostawienie drobnego (określonego) marginesu na coś małego dla siebie ;)

Warto też zastanowić się, czy aby na pewno nie mamy na stanie rzeczy, którą akurat chcemy kupić. Do tego bardzo obrazowo zachęca Ikea w jej najnowszej kolekcji "Przyda się". Prawda, że świetna?

Szczerze mówiąc nie cierpię wyprzedaży i tłumów ludzi, przez które w galeriach nie można się przecisnąć. Kiedy wszystko jest przecenione, do sklepów idę tylko wtedy, kiedy muszę. Tak więc chwała temu, kto wymyślił sklepy internetowe!

Zdjęcie: Kat Yukawa/Unsplash.com