6 sposobów na koncentrację


Sesja nadeszła. Chociaż w mojej studenckiej karierze to już trzecia, to chyba właśnie ta jest najbardziej stresująca. Jeszcze nie miałam tylu zaliczeń naraz i nie byłam tak bardzo niepewna co do tego, czy zaliczę semestr czy nie. Niestety stres zwykle nie jest w takich sytuacjach sprzymierzeńcem i, przynajmniej w moim wypadku, w ogóle nie wspomaga koncentracji. Mam ostatnio straszne problemy z zapamiętywaniem rzeczy. O ile realizacja projektów i wykonywanie zadań przychodzi względnie łatwo, tak na uczenie się muszę poświęcić znacznie więcej czasu niż do tej pory. W dodatku wszystko mnie rozprasza. Jednak sesja sama się nie zda i jedynym sposobem jest zaciśnięcie zębów i robienie wszystkiego, żeby lepiej się skupić pomimo przeszkód. Na szczęście moje dotychczasowe metody na koncentrację także w obliczu wyzwań dają sobie radę, więc teraz dzielę się nimi z Tobą. A może i Ty podzielisz się ze mną, co działa na Ciebie najlepiej?


WYŁĄCZENIE POWIADOMIEŃ Z APLIKACJI I WYCISZENIE TELEFONU


Mogę się założyć, że to znasz. Robisz coś, co wymaga od Ciebie skupienia uwagi. Nagle słyszysz dźwięk powiadomienia. Chociaż usilnie próbujesz się opierać, to w końcu i tak sięgasz po telefon. Pięć minut później orientujesz się, że minęła cała godzina, a Ty przecież miałaś sprawdzić tylko jedno powiadomienie.

Powiadomienia z aplikacji wyłączyłam już dawno temu i zauważyłam, że to naprawdę dobry sposób, żeby nie sięgać po telefon co pięć minut. Zostawiłam tylko powiadomienia z messengera, dlatego na czas nauki staram się wyłączać wibracje i całkowicie wyciszyć telefon. Jest to całkiem skuteczne, chociaż mrugająca lampka oznaczająca przychodzącą wiadomość także często odwraca uwagę od tego, co akurat miałam robić.

KUBEK KAWY LUB HERBATY

Tak naprawdę to nie ma nic wspólnego z poprawieniem koncentracji. Bardziej z... zajęciem czymś rąk. Jak już napisałam, łatwo się rozpraszam. Po telefon sięgam często z przyzwyczajenia. Żeby temu zapobiec, zamiast telefonu chwytam kubek - w ten sposób próbują oszukać sama siebie. Po za tym po łyku ciepłego napoju o wiele łatwiej wrócić do pracy niż po dotarciu na sam koniec Facebooka.

POMODORO

Ta metoda jest zaskakująco prosta i zaskakująco skuteczna. Często totalnie nie chce mi się zabrać do pracy czy nauki. Dlatego ustalenie z góry czasu, przez jaki będzie się pracować i zaplanowanie przerwy jest bardzo pomocne.

W skrócie. Pomodoro polega na tym, że pracujemy przez 25 minut, a potem przez 5 minut odpoczywamy. I tak w kółko, dopóki nie zrobimy tego, co mieliśmy zaplanowane. Co ciekawe, zwykle w końcu przychodzi moment, że przestaje się czuć potrzebę robienia przerwy. Do mierzenia czasu można wykorzystać na przykład stoper lub aplikację do ściągnięcia na telefon. Moim faworytem jak do tej pory jest Forest. Napiszę o niej więcej niedługo, planuję napisać osobny post o przydatnych aplikacjach.

MUZYKA

Ogólnie nie bardzo lubię słuchać czy oglądać cokolwiek, kiedy się akurat uczę, bo zwyczajnie nie pozwala mi się to całkowicie skupić na tym, co robię. Czasem jednak potrzebuję odłączyć się od świata i wtedy cicha muzyka bez słów sprawdza się idealnie. Czasem włączam też szum morza w tle. Polecam szczególnie te dwie playlisty: Lo-Fi Beats i Sea Sounds To Sleep.

JOGA I MEDYTACJA

O tym, jak bardzo kocham jogę, mogłabym mówić godzinami i na pewno powstanie na ten temat osobny wpis. Joga bardzo mnie uspokaja i odpręża. Pozwala się wyciszyć. A to jest bardzo ważne dla koncentracji. Dzięki jodze chociaż przez jakiś czas po praktyce nie myślę o problemach. Jestem spokojna i wyciszona. Ostatnio zaczęłam także medytować. Chociaż zawsze podchodziłam do tego raczej sceptycznie, to widzę, że faktycznie coś w tym jest. Medytuję zwykle po jodze, kiedy jestem już wprowadzona w odpowiedni stan. Jeszcze nie nauczyłam się go osiągać "od tak".

NAUKA PRZY BIURKU

A przynajmniej nie w łóżku! Jestem zwolenniczką dzielenia przestrzeni, w której żyjemy, na strefy. W miejscu, w którym śpimy, nie powinniśmy jeść czy się uczyć. Bo raz - nasz mózg kojarzy łóżko ze snem, więc szybciej zrobimy się senni, a dwa - uczenie się w łóżku czy robienie w nim innych rzeczy wymagających skupienia mogłoby w dłuższej perspektywie spowodować pogorszenie jakości snu. Dlatego jak się uczyć, to na pewno nie w łóżku. Najlepiej wiadomo, przy biurku, gdzie mózg z reguły jest nastawiony na większą koncentrację, chociaż mi zdarza się też uczyć na podłodze, bo lubię siedzieć na dywanie. No cóż, takie dziwactwo ;)

zdjęcie: Alex/unsplash.com

0 komentarzy:

Prześlij komentarz