Postanowienia noworoczne, których nigdy nie zrealizujesz


Nie robię postanowień noworocznych. W moim 21-letnim życiu zdarzył się tylko jeden rok, w którym miałam swoje postanowienia i zrealizowałam je wszystkie co do jednego. Ale to był wyjątek. Dziś nie ma żadnych postanowień. Są tylko rzeczy, które chcę zrobić.

I to nie jest tak, że tylko tego jednego roku miałam tą listę postanowień. Miałam ją jeszcze wiele razy. Jednak jakimś cudem nie udawało mi się nigdy realizować więcej niż jednego punktu. Czasem nawet i tego nie dokonałam. Mogę się założyć, że nie raz miałaś tak samo. I po tym, czego się już nauczyłam, mogę Ci powiedzieć, że jeżeli i w tym roku masz taką listę, to zapomnij o niej. Prawdopodobnie ten rok nie będzie inny niż pozostałe.

NOWY ROK NOWA JA

Super by było, gdyby to tak działało. Najlepiej, gdyby działo się samo z siebie. Nowy rok to nowy początek. Mamy wrażenie, że możemy wszystko zacząć od nowa, a wszystkie porażki z zeszłego roku są już nieaktualne. Dlatego tak bardzo liczymy, że w będziemy innymi, lepszymi ludźmi. Może bardziej zorganizowanymi. Może bardziej wysportowanymi. Może milszymi. Na pewno lepszymi. Niestety nowy rok to nie koniecznie najlepszy czas do zaczynania od nowa. Chociaż oczywiście nie jest zły.

ZAMIEŃ MUSZĘ NA CHCĘ

Kocham czytać książki, ale z jakichś powodów czytanie lektur zwykle wywoływało we mnie odruch wymiotny. Dlaczego? Bo miałam poczucie, że MUSZĘ. I tak samo jest z postanowieniami noworocznymi czy jakimikolwiek innymi. Im bardziej będziesz czuć, że MUSISZ, tym Twój opór przed zrobieniem czegokolwiek będzie większy. Przymus wywołuje stres. Stres powoduje rozdrażnienie, nerwowość i niechęć. To z kolei prowadzi do tego, że każda porażka będzie się wydawała końcem świata i będziemy myśleć, że skoro raz nie wyszło, to więcej też się nie uda. Poddajemy się. Więc nic dziwnego, że nie udaje nam się realizować postanowień noworocznych.

W przypadku chcę jest zupełnie inaczej. Chciałabym w tym roku pojechać na wakacje, więc wiem, że muszę uzbierać na to pieniążki i zrobić parę innych rzeczy wymaganych przed takim wyjazdem, takich jak zarezerwowanie noclegu. Tak jest we wszystkim innym. Często zrobienie, dokonanie jednej większej rzeczy wiąże się z wykonaniem kilku mniejszych. A nasze postanowienia są często zbyt duże. Skupiamy się na tych wakacjach, zamiast pomyśleć jak to osiągnąć. Jak zwykle kluczem do sukcesu jest plan. Im bardziej szczegółowy tym lepiej.

365 DNI TO CZASEM ZA MAŁO

Schudnę. Nauczę się trzech języków, w tym jakiegoś superegzotycznego. Nie będę jeść słodyczy. Dostanę podwyżkę. Przeczytam 100 książek. Rzucę palenie. Będę podróżować. Naprawdę chcesz to wszystko osiągnąć w rok? Nie mówię, że to niemożliwe, ale gdzie miejsce na spontaniczność? Umówmy się, często nie wiemy, co zjemy danego dnia na obiad, więc skąd mamy wiedzieć, gdzie będziemy za miesiąc, dwa, pół roku? Wiesz? Bo ja nie. Okej, lubię planować i plan jest ważny, ale życie toczy się swoim torem i delikatnie mówiąc ma wywalone na to, co Ty chcesz i sobie planujesz. W dodatku jeśli za bardzo skupiasz się na zrealizowaniu planu, to możesz przypadkiem przeoczyć ważne rzeczy, które dzieją się wokół Ciebie. I które będą o wiele ciekawsze niż to, co wydaje Ci się, że musisz zrobić.

PRZEDEFINIUJ POSTANOWIENIE

Mam wrażenie, że postanowienia to takie trochę marzenia. A marzenia nie mają konkretnego terminu realizacji. Po prostu, chcielibyśmy, żeby coś się stało, a najlepiej by było, jakby stało się samo. Dlatego jeśli naprawdę chcesz, żeby Twoje postanowienie/marzenie weszło w życie, to zmień jego definicję. Niech postanowienie stanie się celem, a najprzyjemniejszą w jego osiąganiu niech będzie sama droga. Dużo łatwiej realizuje się cele, bo mamy świadomość, że dążymy do czegoś. Marzenia po prostu mamy, żyjemy nimi, nie koniecznie robiąc coś w kierunku ich spełnienia. Nawet jak składamy komuś zyczenia i mówimy "spełnienia marzeń" to jest tak, jakbyśmy powiedzieli "niech marzenia Ci się spełnią same". Więc zapomnijmy o postanowieniach. Wyznaczmy cele i zastanówmy się, co możemy zrobić w tym nowym roku, aby był lepszy.

ZACZNIJ TERAZ, NIE CZEKAJ NA NOWY ROK

Ani na poniedziałek, ani na pierwszy dzień nowego miesiąca. Zacznij teraz. Jeżeli teraz nie możesz się za coś zabrać, to marne szanse, że nagle 1. stycznia zabierzesz się do pracy. Na siłownię możesz przyjść w każdy dzień. Nikt nie stoi na bramkach i nie mówi "Pierwszy raz? W takim razie nie możesz dziś wejść, poczekaj do nowego roku/miesiąca/tygodnia". Ja pierwszy raz poszłam pół roku temu, gdzieś w środku miesiąca i tygodnia. Trwam do teraz. Pierwszy wpis na tym blogu pojawił się 7. sierpnia we wtorek. I może nie prowadzę go aż tak regularnie, jak bym chciała, ale w tym roku zamierzam się udać na Influencer LIVE Poznań. I głupio by było powiedzieć komuś, że no mam bloga, ale w sumie to go nie prowadzę. Moim celem jest pójście tam z podniesioną głową. Dlatego będę pisać częściej. Zacznij dziś. Dziś jest dobry dzień na nowy początek.

Zdjęcie: Marten Bjork/unsplash.com