Ogólnopolski dzień walki z depresją - dlaczego to takie ważne?


Około 25% osób osób, które chorują na depresję, popełnia samobójstwo. Dlatego też depresja jest uważana za chorobą śmiertelną. Według WHO, czyli Światowej Organizacji Zdrowia jest to najczęściej spotykane zaburzenie psychiczne na świecie, a do tego także wiodąca przyczyna niesprawności i niezdolności do pracy.

Kiedy boli Cię ząb, to od razu idziesz do dentysty, bo wiadomo - z zębami nie ma żartów. Kiedy dostajesz gorączki i wymiotujesz, to pędzisz do internisty, bo nie chcesz się męczyć i najważniejszy jest szybki powrót do zdrowia. Kiedy ktoś w Twoim otoczeniu ma nowotwór, to przecież nie powiesz mu "głowa do góry, nie jest aż tak źle, idź się przewietrzyć, poczujesz się lepiej". Dlaczego na poważnie traktujemy choroby "cielesne", a tych psychicznych już nie?

Szacuje się, że na depresję choruje co 10 Polak. Tak jest teraz, bo za kilka lat ludzi z tą chorobą może być dwa razy więcej.* Czemu więc wciąż tak mało wiemy o tej przypadłości?

CO CZUJE OSOBA W DEPRESJI?

Objawy, które są kojarzone z depresją to przede wszystkim smutek, poczucie beznadziei, brak chęci do działania. Jednak to nie wszystko. Ludzie nie robią sobie samym krzywdy tylko dlatego, że są smutni. Depresja to brak sensu. To ciągłe poczucie winy i robienie sobie wyrzutów za całe zło tego świata. To rozdrażnienie i niechęć do wszystkiego, oprócz spania. Czasem pojawia się totalnie zobojętnienie, wszystko staje się bez znaczenia. Jednak depresja to przede wszystkim ogromny ból psychiczny. Zrobisz wszystko, żeby tego nie czuć, żeby było lepiej chociaż przez chwilę. Chyba, że już nic nie pomaga, to wtedy...

Depresja to nie jest coś jednolitego. To nie jest coś, co da się zamknąć w jednym zdaniu. Czasem jest tak, że nie możesz wstać z łóżka, a innym razem to fatalne samopoczucie pcha Cię do robienia rzeczy, bo nie chcesz, żeby choroba wpływała na to, jak żyjesz. Nie jest też tak, że cały czas jest źle. Bywają dni, które są albo całkiem w porządku albo nawet bardzo dobre. Problem jest taki, że czasem pozornie dobry humor może zniszczyć najmniejsza pierdoła. Nawet to, że ktoś się nie uśmiechnął, kiedy powiedział Ci "cześć". Albo uśmiechnął się jakoś nie tak. Bo widzisz, kiedy jesteś w depresji masz wrażenie, że nikt Cię nie lubi. I jak ktoś ma zły humor to na pewno przez Ciebie. Mimo wszystko najgorszy w depresji jest brak zrozumienia ze strony innych osób. Osobie zdrowej, która nigdy nie miała chociażby epizodu depresyjnego ciężko będzie zrozumieć jak czuje się chory, choćby bardzo chciała. A jeśli nie chce, to już w ogóle kaplica. Najdziwniejsze jest to, że osoby wychodzące z depresji lub takie, które po prostu mają lepsze dni, nie do końca rozumieją swoje motywacje, jakie kierowały nimi podczas najgorszych momentów. Nie rozumiem, dlaczego zrobiłam sobie krzywdę, chociaż w tamtym momencie to wydawało się być najrozsądniejszym rozwiązaniem na świecie.

CZEGO NIE MÓWIĆ OSOBIE Z DEPRESJĄ?

Będzie dobrze. Ogarnij się trochę. Wszystko zależy od Twojego nastawienia. Po co Ci te lekarstwa, powinnaś sama sobie z tym poradzić. Idź na spacer, poczujesz się lepiej. Wyjdź do ludzi, skiśniesz w końcu jak będziesz cały dzień leżeć w łóżku.

CO POWIEDZIEĆ?

Hej, dobrze się czujesz? Może chcesz porozmawiać? Nie rozumiem Twojego problemu, ale jeśli będziesz mnie potrzebować, to powiedz. Zrobić Ci kanapkę? Może obejrzymy razem jakiś film. Brałaś dziś lekarstwa?

JAK POMÓC OSOBIE W DEPRESJI?

Szczerze? Nie mam bladego pojęcia. Wydaje mi się, że każdy jest inny, każdy może przechodzić depresję inaczej i co innego może pomóc. Ja jestem tylko jedną spośród wielu i sama często nie wiem, czego mi akurat trzeba. Czasem jest to rozmowa. Czasem zrobienie herbaty. Najczęściej jest to jednak po prostu obecność. Bez żadnych słów, bez robienia czegokolwiek konkretnego. Po prostu bycie obok i ewentualnie pogłaskanie po głowie. Bo w tych najgorszych momentach jedną z najsilniejszych emocji jest strach przed byciem samą. Ważne jest też nie tylko podanie pomocnej dłoni, ale także pociągnięcie w górę i niepozwolenie na pogrążenie się w tej beznadziei.

Tak, mam depresję. Tak, cholernie ciężko mi to przyznać. Jak mam o tym powiedzieć, to zawsze długo się do tego zbieram, a finalnie albo wyrzucam z siebie słowa z prędkością karabinu, żeby szybko mieć to z głowy, albo mówię ze wzrokiem wbitym w ziemię. Wstydzę się choroby, chociaż nie powinnam, bo sama jej sobie nie wybrałam. Myślę, że społeczeństwo nie traktuje depresji tak, jak innych chorób, bo to jest choroba psychiczna. Jeśli jesteś natywną użytkowniczką naszego pięknego języka, to na pewno dobrze wiesz, jak nacechowane jest to określenie. Do tego jesteśmy zaprogramowani tak, żeby dawać z siebie wszystko, osiągać sukcesy. Jesteśmy maszynami, które nieustannie powinny dążyć do jakiegoś celu. Coś się psuje? Ups, no przykro nam. Jesteś wadliwym egzemplarzem. W tym świecie nie ma miejsca na słabość.

Jedną z najlepszych rzeczy, jakie zrobiłam dla siebie w ostatnim czasie było dołączenie do grupy na Facebooku dla osób, które zmagają się z podobnymi zaburzeniami. Powiedziałam też o tym kilku osobom z którymi spędzam więcej czasu. Nagle okazało się, że nie jestem z tym sama i nie muszę czuć się wyobcowana, bo ludzi z takimi problemami jest więcej, nawet w moim otoczeniu.

Ten post miał wyglądać codziennie inaczej. Miał po prostu zwracać uwagę na problem, a nie być wyznaniem, że ja też go mam. No i teraz, kiedy ten wpis jest prawie gotowy (bo czeka jeszcze redakcja), to nie wiem, czy odważę się go opublikować, chociaż skoro to czytasz, to pewnie to zrobiłam. No cóż, niech moc będzie z nami.

*Informacje z SWSP

Zdjęcie: Timothy L Brock/unsplash.com